Znikają nasze pieniądze!

Na światowych rynkach od kilku dni jest nerwowo   Foto: ReutersWyprzedaż na światowych giełdach spowodowała, że z rynków kapitałowych "wyparowało" kilka bilionów dolarów. Znikają także pieniądze zwykłych Amerykanów. Zainwestowane w akcje oszczędności emerytalne, przede wszystkim na kontach 401(k), straciły w ciągu kilkunastu dni na wartości kilkanaście procent.



Wyprzedaż akcji trwa od początku zeszłego tygodnia, ale ostatnio przybrała rozmiary paniki. Tylko w ostatni poniedziałek indeks Dow Jones stracił ponad 5 proc. – ponad 600 pkt. Na szczęście po spadkach cen akcji na giełdach światowych we wtorek nastąpiła zmiana nastrojów na Wall Street. Wyprzedaż została zatrzymana, a wskaźnik Dow Jones Industrial wzrósł na zamknięciu sesji o 430 punktów. Na giełdzie wciąż było jednak nerwowo. Jeszcze we wtorek rano na europejskich giełdach panowała panika, którą uspokoiły dopiero zwyżki odnotowane w USA. Na szczęście po prawie dwóch tygodniach spadków indeksy odnotowały na Starym Kontynencie niewielkie wzrosty. Londyński FTSE zyskał prawie dwa procent, francuski Cac 40 ponad półtora procent. Niemiecki Dax spadł, ale bardzo niewiele – o jedną dziesiątą procent. To pierwsze wzrosty po kilkunastodniowych, ostrych spadkach.

Główne indeksy wciąż jednak znajdują się na poziomie o kilkanaście procent niższym niż dziesięć dni temu. Wciąż rekordowo drogie jest złoto i jest to dowód niepewności inwestorów. Zdaniem analityków nie ma na razie przesłanek, by sytuacja szybko się uspokoiła. Wielu doradców finansowych zwraca jednak uwagę, że korekta na rynkach (czyli spadek kursów o co najmniej 10 proc.) była i tak nieunikniona. Odradzają oni także wycofywanie pieniędzy z giełdy, zwłaszcza jeśli zainwestowane były na dłuższy okres. Prędzej czy później indeksy odbiją w górę, choć – zdaniem innych analityków – giełdy mogą być nadal niestabilne, bo inwestorzy obawiają się konsekwencji zadłużenia USA i niektórych krajów eurostrefy.

Wyprzedaż na rynkach nasiliła się, gdy agencja Standard&Poor's obniżyła w piątek rating USA z maksymalnej oceny AAA do AA+. Po raz pierwszy w historii ucierpiała wiarygodność kredytowa Stanów Zjednoczonych. S&P stwierdziła, że obniża rating, ponieważ nie jest przekonana, że uchwalony – 2 sierpnia przez Kongres USA – plan redukcji deficytu budżetowego wystarczy do znaczącego zmniejszenia zadłużenia kraju. Inwestorzy niepokoją się też niestabilną sytuacją w Europie, gdzie kilka krajów ma kłopoty ze spłacaniem długów. Brytyjski analityk Alan Brown mówi, że świat powinien się przyzwyczaić do myśli o dłuższej stagnacji gospodarczej. "Rządy wyczerpały już tradycyjne sposoby walki z kryzysem, takie jak polityka fiskalna czy stopy procentowe. Wyjście z tej sytuacji nie będzie łatwe i wolny rozwój gospodarki może potrwać jeszcze kilka lat".

DET, (R), (IAR, PAP)

TV Polvision - Chicago