Budujemy najdroższy stadion świata
To w końcu nie jest żadne cudo techniki, żeby tyle kosztowało - mówi o Stadionie Narodowym w Warszawie znany polski architekt, Edmund Obiała. Dodaje, że obiekt, na którym rozpocznie się Euro 2012 jest, bardzo delikatnie mówiąc, przepłacony.
Po opóźnieniach spowodowanych montażem wadliwej konstrukcji schodów, razem ze wszystkim pracami wokół obiektu, budowa Narodowego ma się zamknąć w nawet 2 miliardach złotych.
- Muszę niestety stwierdzić, że zarówno w liczbach bezwzględnych jak i po przeliczeniu na dolary, budujemy rekordzistę. Najdroższy stadion świata. A jeżeli brać pod uwagę dodatkowo koszt pracy robotników, to Stadion Narodowy będzie rekordzistą jeszcze bardzo długo - mówi Obiała.
Bryła nie pasuje
- To w końcu nie jest to żadne cudo techniki, żeby tyle kosztowało. Biorę pod uwagę koszt projektowania i realizacji tego typu obiektów na świecie. W Polsce często przytacza się w celu usprawiedliwienia tak wysokich kosztów, przykład Wembley czy Emirates Stadium (dwa londyńskie stadiony - red.). Dane bierze się wówczas z Wikipedii, ale wiele osób zapomina, że na koszt tych stadionów wpływa także koszt wykupu gruntów (np. w przypadku Wembley to 126 mln funtów) oraz inwestycji towarzyszących - tłumaczy architekt.
Obiale stadion się po prostu nie podoba. - Bryła budynku jest źle przystosowana do urbanistyki terenu. Jest ona źle wkomponowana w "krajobraz" tej części Warszawy. Stadion można było wkomponować w teren znacznie lepiej. A rozwiązanie elewacji i dachu w naszym polskim klimacie wydają mi się pomysłem kompletnie nietrafionym - mówi tłumacząc, że "w sposób sztuczny została podwyższona część bryły budynku".
Edmund Obiała ukończył Wyższą Szkołę Inżynierską w Bydgoszczy oraz Politechnikę Poznańską. Wyjechał z Polski w 1980 roku i trafił do Australii. Specjalizuje się w budownictwie obiektów sportowych. Z międzynarodowym zespołem projektował m.in. stadion Wembley. W sumie prowadził zespoły projektowo-realizacyjne siedmiu stadionów w różnych częściach świata.
tvn24