Marylka i Leszek
Brat tragicznie zmarłej Marii Kaczyńskiej, kiedy jej ciało było jeszcze w Moskwie, umieścił w jej dłoniach różaniec upleciony z pereł. Pierwsza Dama otrzymała go od samego papieża Jana Pawła II.
Jej ciało zidentyfikowano z kolei dzięki obrączce, którą w dniu ślubu na palec włożył jej śp. Lech Kaczyński. Wzruszające szczegóły z życia i ostatniej drogi śp. Lecha i Marii Kaczyńskich bardzo dużo mówią o nich samych: ciepli i bardzo ludzcy. Nierozłączni.
Maria Kaczyńska urodziła się w Machowie w 1943 r.; jako córka Lidii i Czesława Mackiewiczów. Jej matka była nauczycielką, a ojciec leśniczym. Rodzina przybyła do Polski z Wilna. Ojciec walczył w partyzantce, jeden z jego braci w wojskach generała Władysława Andersa - także pod Monte Cassino. Drugi brat zginął w Katyniu.
"Leszek imponował mi wiedzą"
Jak mówiła w wywiadzie dla "Pani", jej najwcześniejsze wspomnienia pochodziły z leśniczówki w Borach Tucholskich. - Moi rodzice (…) byli repatriantami zza Buga. Na Wileńszczyźnie urodziłam się także ja i mój brat Konrad - mówiła.
Sama nie kryła, że przyszła na świat z wadą serca, przez co "wychowywała się pod kloszem". - W pewnym momencie byłam w kiepskim stanie, miewałam częste krwotoki. Zaprzyjaźniony lekarz zalecił zmianę klimatu, mama postanowiła zabrać mnie i brata na długie wakacje do Rabki. Po kilku miesiącach stwierdziła, że górskie powietrze nam służy i do Złotowa już nie wróciliśmy. Mama była silną kobietą, nie bała się zmian. Wynajęła pokój u górali, potem znalazła pracę wychowawczyni w sanatorium dla dzieci i tak zostaliśmy na stałe w Rabce - wspominała w tej samej rozmowie.
W życiu zawodowym - po studiach w Sopocie na Wydziale Transportu Morskiego Wyższej Szkoły Ekonomicznej - zakotwiczyła w Instytucie Morskim. Z kolei jej brat Konrad zajął się m.in. badaniem wypadków samolotów wojskowych i - o czym media nie informowały szeroko - stał się też przyjacielem pułkownika Edmunda Klicha, polskiego akredytowane przy MAK. Mogło to wpłynąć na nieraz emocjonalny ton wypowiedzi Klicha w początkowej fazie badania katastrofy w Smoleńsku.
Dzięki wyjazdowi na Wybrzeże poznała swojego późniejszego męża, choć maczała palce w tym i jej przyjaciółka. - To był styczeń 1976 roku. Pamiętam, że tego dnia było bardzo mroźno. Z Leszkiem od razu przypadliśmy sobie do gustu - wspominała pierwsze spotkanie. I dodawała: - Trudno jest opowiedzieć, jak się rodzi miłość. Leszek był ciepły, troskliwy, miałam do niego zaufanie. (…) Imponował mi wiedzą, doskonale znał historię, tę prawdziwą wersję.
"Jak dwie połówki jednego owocu"
- Można powiedzieć, że byliśmy jak dwie połówki jednego owocu - tak z kolei mówił Lech Kaczyński. Szybko też zaczął się do niej zwracać Marylko. A ona do niego - Leszku. Ślub odbył się w 1978 r.; Lech Kaczyński był wówczas asystentem na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego. - Żałuję, że postanowiłem sobie: najpierw doktorat, potem ślub. To była dziecinada - wspominał później Lech Kaczyński. W 1980 r. urodziła im się córka Marta.
Maria Kaczyńska interesowała się sztuką - teatrem, muzyką, baletem. Lubiła podróże, ale bardzo ceniła sobie życie rodzinne. Oczkami w głowie były dwie wnuczki: Ewa i Martyna. - Lubię ludzi - mówiła w najprostszych słowach.
Leszka kochała. Jego żoną była przez ponad trzydzieści lat. Będąc już na piedestale udzielili wywiadu. Przekomarzali się jak nowożeńcy. "Bo my się (…) uzupełniamy. Mąż jest słabszy w sprawach technicznych...". "O nie! Żarówkę potrafię wkręcić!" - oponował prezydent. "Ale poważnie mówiąc, to Maryla wnosiła w moje życie ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Jako mężczyzna bardzo tego potrzebowałem. Szczególnie w czasie stanu wojennego. Świat polityki jest światem trudnym. Nie przetrwałbym tego bez żony" - dodał prezydent.
Autor: Jacek Gądek
Źródło: Onet.pl