Powrót z deportacji i łzy radości po 4-letniej rozłące

Szczęśliwa rodzina: Janina, Tony i Brian Wasilewscy | Foto: Kamil Krzaczyński Janina Wasilewska, deportowana w 2007 roku po 18 latach spędzonych w USA, w poniedziałek po południu miała wrócić do Chicago wraz z synem Brianem. Tam czekał na nią mąż Tony.



Wieloletnia walka o przyznanie Janinie Wasilewski legalnego pobytu zakończyła się sukcesem, dzięki czemu mogła ona w poniedziałek wrócić z synem do Chicago. Na lotnisku witali ją nie tylko członkowie rodziny i przyjaciele, ale także lokalni aktywiści oraz politycy z Chicago, w tym kongresman demokratyczny z Illinois, Luis Gutierrez — znany z zaciętej walki o prawa imigrantów. Spodziewano się także kongresmana Mike'a Quigleya, w którego dystrykcie mieszka Tony Wasilewski.

"Nie powinno dochodzić do takich dramatów — napisał Luis Gutierrez w przesłanym do "Nowego Dziennika" oświadczeniu. — Nasza polityka imigracyjna powinna łączyć rodziny, a nie dzielić je. "
„Wreszcie będę w stanie wrócić do mojego ukochanego domu w Chicago” — powiedziała Janina Wasilewski w rozmowie telefonicznej z "New York Timesem" w ubiegłym tygodniu, jeszcze z Nowego Miasta Lubawskiego, gdzie mieszkała z Brianem przez ostatnie 4 lata. Janina dodała też wtedy, że nie uwierzy, iż to się dzieje naprawdę, dopóki nie zobaczy swojego męża w Chicago.

Jej powrót to szczęśliwe zakończenie trwającej w sumie 22 lata walki o legalizację statusu. „Jest to wręcz cud, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że codziennie ze Stanów Zjednoczonych deportowanych jest ponad 1100 osób; w sumie odkąd prezydent Obama przejął rządy deportowano prawie milion osób — mówi «Nowemu Dziennikowi» Monika Starczuk z Inicjatywy Polonijnej w Chicago, która to organizacja od dawna była zaangażowana w sprawę Wasilewskich. Na stronie internetowej organizacji umieszczono m.in. link, przez który do Białego Domu można było wysłać fax w sprawie rodziny Wasilewskich. Jak twierdzi Starczuk, takich faksów wysłano przez stronę ok. 5000. "Jednocześnie ta rodzina jest przykładem tego, że jeżeli ktoś będzie walczył o swoje prawa, to jest w stanie wygrać z tym systemem."

Tony i Janina przyjechali do USA w 1989 roku. Wtedy się jeszcze nie znali. Tony'emu udało się dostać zieloną kartę. Janina także próbowała zalegalizować status, ale innym sposobem — złożyła podanie o azyl polityczny powołując się na swoją działalność w antykomunistycznej opozycji. Para, która poznała się Chicago, wzięła ślub w 1993 roku. W jakiś czas później założyli biznes sprzątający.

W 1995 roku, w 6 lat po upadku komunizmu w Polsce, sędzia imigracyjny odrzucił podanie Janiny o azyl. W 1998 roku złożyła o legalizację statusu z innego paragrafu, na co władze imigracyjne odpowiedziały podjęciem procedur deportacyjnych. Do deportacji doszło w 2007 roku, co według przepisów oznaczało, że przez kolejne 10 lat nie będzie mogła w ogóle przyjeżdżać do USA.
Do Polski — za zgodą męża — zabrała ze sobą ich 6-letniego wtedy syna Briana — który miał obywatelstwo amerykańskie. W 2007 roku Tony Wasilewski także zdecydował się zostać obywatelem amerykańskim, mając nadzieję, że to ułatwi powrót żony i syna do USA.

Historia rodziny wzbudziła ogromne emocje. Zaangażowały się w nią zarówno organizacje proimigracyjne, jak i kongresman Luis Gutierrez, który m.in. w kwietniu br. napisał list w sprawie Wasilewskich do szefa urzędu imigracyjnego USCIS Alejandro Mayorkasa, zwracając się o zniesienie 10-letniego zakazu przyjazdu do USA dla Janiny.

Reżyserka Ruth Leitman nakręciła nawet o tragedii rodziny film „Tony and Janina's American Wedding”. O sprawę zaciekle walczył także prawnik Royal Berg, który złożył sprawę do Sądu Najwyższego. Ostatecznie udało się przekonać władze imigracyjne, aby przyznały Janinie zieloną kartę w oparciu o przekonanie, że deportacja spowodowała wielkie komplikacje życiowe dla jej krewnych, którzy są obywatelami amerykańskimi.

Sprawa rodziny Wasilewskich stała się jednym z najjaskrawszych przykładów konsekwencji polityki imigracyjnej, która doprowadza do takich dramatów rodzinnych. „Tony położył na szali wszystko, stał się aktywistą na rzecz swojej rodziny, ale też reformy imigracyjnej. Walczył o miliony innych ludzi w podobnej sytuacji. Jeździł po całym kraju i zeznawał przez komisją kongresu amerykańskiego — mówi Monika Starczuk. — Zwykle Polacy boją się o takich sprawach mówić głośno, a Tony odważył się zrobić z tego sprawę publiczną. ”

Kongresman Gutierrez podkreślił przy tym, że o ile cieszy się z powrotu Janiny i Briana, to „musimy upewnić się, że teraz, kiedy zbliżamy się do wyborów, sprawa reformy imigracyjnej będzie częścią programów wyborczych. Potrzebujemy zdecydowanych zmian, aby upewnić się, że takie przypadki jak rodziny Wasilewskich już się nie powtórzą.”



Łzy radości po 4-letniej rozłące

W poniedziałek wieczorem na lotnisku O'Hare w Chicago nikt nie krył łez radości.

Janina Wasilewska, która cztery lata wcześniej została deportowana do Polski, po pomyślnej decyzji władz imigracyjnych powróciła do USA.

Wasilewska do Stanów Zjednoczonych wyemigrowała w 1989 roku, została deportowana w czerwcu 2007 roku bez prawa powrotu przez kolejne dziesięć lat. W Chicago został jej mąż Tony Wasilewski, który, wkrótce po deportowaniu żony przyjął obywatelstwo amerykańskie. Wasilewska do Polski wyjechała z sześcioletnim wówczas synem Brianem urodzonym w USA.

W lipcu 2011 roku Departament Stanu wydał pozwolenie na jej wjazd do USA.
Łez radości i wzruszenia na lotnisku O'Hare w Chicago nie krył mąż Janiny – Tony Wasilewski. Janina Wasilewska po wyjściu z samolotu mówiła, że cały czas miała nadzieję i wierzyła, że wraz z synem powróci do Stanów.

Po czterech latach zmagań z przepisami prawa imigracyjnego Janina Wasilewska wraz z synem  wylądowała w Chicago. Na lotnisku witało ich około czterdziestu osób, w tym kongresman Luis Gutierrez, rodzina Wasilewskich, Royal Berg adwokat Tony'ego Wasilewskiego, przedstawiciele mediów amerykańskich, polonijnych i latynoskich, oraz przedstawiciele organizacji imigranckich.

"Od trzech tygodni wiedzieliśmy, że Janina powróci do Stanów Zjednoczonych, bardzo cieszymy się, że tej rodzinie udało się połączyć po czteroletniej rozłące" – mówiła na lotnisku Monika Starczuk działaczka Inicjatywy Polonijnej. "Inicjatywa Polonijna walczy o reformę imigracyjną, która jest konieczna, bo takich rodzin, jak rodzina państwa Wasilewskich w Stanach Zjednoczonych są tysiące. Od czterech lat aktywnie zaangażowani byliśmy w sprawę Tony'ego i Janiny. Na ich sukces i szczęście złożyła się praca wielu osób: amerykańskich kongresmanów zalewanych listami, faksami i telefonami, adwokata, który niezależnie prowadził sprawę Wasilewskiej, organizacji proimigranckich w tym Stanowej Koalicji na rzecz Imigrantów i uchodźców politycznych. Losy Tony'ego i Janiny dodatkowo rozpropagował film dokumentalny" – dodała Monika Starczuk.

Jadwiga Wasilewska wjechała do Stanów Zjednoczonych na wizie imigracyjnej, dzięki, której niebawem otrzyma zielona kartę. Za trzy lata zamierza ubiegać się o obywatelstwo amerykańskie.
Sprawa powrotu Janiny Wasilewskiej jest precedensem. Upór męża Janiny, pomoc lokalnych polityków i działaczy dokonała rzeczy niemalże niemożliwej – zmiany decyzji władz imigracyjnych.

Dziś Wasilewscy zaczynają wszystko od nowa. Czteroletnia rozłąka kosztowała małżonków przeszło sto dwadzieścia tysięcy dolarów, które wydano na pomoc prawną i podróże Wasilewskiego do Polski, utratę domu i zdrowia.



Foto: Kamil Krzaczyński

dziennik.com / MAŁGORZATA PTASZYŃSKA Z CHICAGO

TV Polvision - Chicago